Dr T. - Fizyka:
O elektronie:
- No i ten elektron tak tu zapierdala.
Chwila zastanowienia...:
- ... no bardzo szybko porusza...
Politechnika Gdanska
Dwoch starszych panow:
- Wiesz kiedys to kutas stal mi tak, z nie moglem go dwoma rekami od pepka odciagnac. A dzisiaj to te rece jakies takie slabe...
Diabel zlapal Polaka, Rosjanina i Niemca. Mowi do nich:
- Wypuszcze was dopiero za rok, ale musicie spelnic 1 warunek. Dam wam po psie i musicie przez ten rok nauczyc go jakiejs sztuczki. Musicie rowniez wiedziec, z kazdy z was dostanie jedzenie tylko dla jednej osoby, albo pies bedzie jadl, albo ty.Przychodzi diabel po roku, wchodzi do Niemca, patrzy Niemiec chudy jak sztacheta, pies gruby jak beka.
- No Niemiec, cos nauczyl tego psa?
Niemiec mowi oslabionym glosem:
- S ss s siad (pies siadl).
Diabel:
- OK Niemiec, jestes wolny, chodzmy do Rosjanina.
Wchodza do Rosjanina, patrza Rosjanin chudy jak sztacheta, pies gruby jak beka. Diabel:
- Dobra, a ty czego nauczyles psa?
Rosjanin mowi oslabionym glosem do psa:
- l ll ll lezc (pies sie polozyl).
- OK Ruski, jestes wolny, chodzmy do Polaka.
Wchodza do Polaka. Patrza, Polak gruby jak beka pies chudy jak sztacheta. Diabel:
- Polak. Ty to sobie jeszcze rok posiedzisz.
Polak:
- Zaraz, zaraz.
Polak usiadl sobie wygodnie na kanapie, wzial w dlon peto kielbasy i zaczyna jesc.
Pies patrzy na niego i mowi:
- H HH Henius, daj gryza.
Sluchaj dzieweczko! - ona nie slucha.
Przesunal wiec reke z piersi do brzucha
Buch - jak goraco! Uff - jak goraco!
Ty zs tu w nocy? To ty Jasienku?
Jam ci najdrozsza! - Wchodz pomalenku!
W szedl w nia powoli jak zolw ociezale.
Ruszyl - dwa razy - tak wolno, ospale.
Szarpnela sie troche - przyciagnal z mozolem,
Nogami sie zaparl o krzeslo za stolem...
I teraz przyspieszyl, i pcha coraz predzej,
I dudni,i stuka, lomoce i pedzi.
A dokad? A dokad? A dokad? Na wprost!
(Kleczala wygieta w pozycji "na most").
A on ja w te szpare, w ten tunel, w ten las.
I spieszy sie, spieszy, by zdazyc na czas.
Az lozko turkoce i krzeslo tez puka, A Jasiu ja stuka,
i stuka, i stuka.
Tak gladko, tak lekko, tak calem za cal wyjmowal i
wkladal ten narzad jak stal.
A ona spocona, zziajana, zdyszana polegla na plecach,
uniosla kolana.
Zdziwiona tym wszystkim, co tu sie z nia dzieje.
I pyta sie Jaska, i pyta i smieje:
A skadz to, jakz to, czemu tak gnasz!?
A co to to, co to to, co mi tu pchasz!?
?e wali, z pedzi, z bucha, buch, buch!?
Ach jakz, ach jakz, ja lubie ten ruch!
I gna ja, i pcha ja, i akcje swa toczy,
I tloczy ja, tloczy ja Jasiu uroczy,
Nagle.. swist. Nagle... gwizd.
... raptem; buch! Ustal ruch.
Oj, gdzie mi zniknales! Chce jeszcze Jasienku!
Probuje go znalezc swa reka po ciemku.
A on juz bez ducha, juz spi nieboraczek,
malutki, skulony, choc akt nie skonczony!
Wiec strzela o pomoc wokolo oczyma.
I dziwi sie temu, co w rece swej trzyma.
I placze, narzeka na los swoj niewiesci,
wiec sama ze soba zaczyna sie piescic.
Antek ciezko pracowal rekami, a Boryna jezykiem.